środa, 27 maja 2009

Wstęp - przed uszkodzeniem kolan

Aktualnie mam 27 lat (w 2007 roku) i od ponad 20 lat uprawiam kolarstwo.
Nie jest to tylko pasja – to coś jak człowiek o pięknym głosie który wręcz nie może robić nic innego jak śpiewanie. Nie wielu to ludzi dziś jakże zabieganych za pieniądzem rozumie. Czy gdyby Chopin stracił w młodym wieku palce mógł by znaleźć inna pasje? – Nie, gdyż to nie była pasja, on urodził po to by grać na fortepianie. Podobnie jest u sportowców.
Pierwszy raz na rower (bez bocznych utrzymujących równowagę kółek) usiadłem w wieku 2-3 lat, matka z lekkiej górki puściła mnie przed siebie, nie zdołałem zaliczyć kilku metrów jak znalazłem się na ziemi. Wtedy to właśnie zaskoczyłem o co chodzi - trzeba pedałować utrzymując tym samym automatycznie równowagę. Od tego czasu przenigdy nie zaliczyłem upadku na rowerze, przez ponad 20 lat, jeżdżąc na wszelkie bezpieczne i niebezpieczne sposoby, na trasach krótkich, długich, zatłoczonych samochodami, dziurawymi drogami, jadąc z prędkościami 50-70km/h na naszych polskich „pięknych” drogach - nigdy nie zaliczyłem upadku. Kondycje miałem rewelacyjna, kolana w 100% mocne, zdrowe, w idealnym stanie. Nie piszę tego by szczycić się bezwypadkową jazdą ale by przedstawić pech jaki mnie spotkał w 2008 roku.
Praktycznie cała moja przygoda z kolanami (i lekarzami ortopedami) zaczęła się 2 lata temu czyli we wrześniu 2007 roku, a dokładnie z kolanem prawym. Możesz o tym przeczytaj tutaj. Całe szczęście skończyło się tylko na zwyrodnieniu stawu kolanowego ale omal nie wylądowałem na stole operacyjnym ze zdrowym kolanem.
Natomiast problem chondromalacji dopadł kolano lewe - czytaj dalej.