Czym jest chondromalacja?

To (rozmiękanie chrząstki w tłumaczeniu dosłownym) choroba prowadząca do destrukcji tkanki chrzęstnej. Obecnie coraz rzadziej używa się tego określenia zastępując je sformułowaniem ubytek lub uszkodzenie chrząstki (np. III stopnia).


Trafiles tu więc prawdopodobnie już jesteś „szczęśliwym” posiadaczem chondromalacji, jeśli jednak nie lub diagnoza okaże się inna to warto pomyśleć by do niej nie dopuścić a raczej opóźnić proces jej tworzenia, gdyż chondromalacja jest nieunikniona z powodu eksploatacji chrząstki i braku jej bezpośredniej regeneracji. U wielu do chondromalacji która w koncu objawia się bólem dochodzi latami, u mnie doszlo w przeciągu kilku sekund podczas drobnego wypadku.


środa, 1 lipca 2009

Moje kolano lewe cz. 4 - po artroskopii

O czym zapomniałem jeszcze wspomnieć - otóż warto zaopatrzyć się przed operacją artroskopii w stabilizator na kolano operowane (mini szyna tak by noga była po założeniu cały czas w wyproście bez możliwości zginania). O ile w przypadku rekonstrukcji wiązadeł lekarz z pewnością wskaże i bezpośrednio po operacji takowy założy, o tyle w przypadku pozostałych operacji może ominąć ten fakt jak to było w moim przypadku. W zaleceniach pooperacyjnych miałem co prawda wskazany ruch i chodzenie w pełnym zakresie lecz bezpośrednio po operacji (jak i w następnych tygodniach) nie będziecie w stanie zgiąć nogi oraz jej podnieść czyli napiąć mięśni (ogromny ból). Kolano jest tak zmasakrowane, nabrzmiałe ze sporym obrzękiem, że nie mam mowy o zgięciu oraz zmuszenia mięśni do ich podniesienia – każde minimalne napięcie powoduje ogromny ból. W jaki więc sposób wykonać pierwszą czynność po operacji czyli wstać z łóżka nie zginając nogi ale nie mogąc również utrzymać jej wyprostowanej w momencie stawiania jej na ziemi (?) Zaciskając zęby centymetr po centymetrze dacie rade będąc skulonym trzymając dłonią za nogę w okolicach kostki zdejmując ją z łóżka (noga i tak będzie się sama próbowała zginać co będzie owocować bólem) Dalej już stojąc dacie radę iść o kulach ale za chwile pojawi się następna przeszkoda – otóż trzeba będzie wsiąść do samochodu nie zginając nogi i nie mogąc jej utrzymać jej o własnych silach – każde lekkie zgięcie to potworny ból i kłucie. Następna codzienna czynność która was nie ominie to siadanie na muszle w toalecie, wrażenia podobne jak w poprzednich czynnościach.
Pytam się wiec – niemożna było zlecić (zasugerować) uzbrojenie się w stabilizator? Który o niebo ułatwił by przemieszczanie się? Ważne, że lekarz zlecił 2 paczki tabletek przeciw bólowych…
Tak wiec pamiętajcie o stabilizatorach – i w przypadku chondromalacji zawsze z otwartą powierzchnią w okolicach rzepki ! Tak by w żadnym wypadku nie działał na nią docisk.

Chodź ból znoszę dobrze i nie należę do osób żywiących się przy każdej okazji apap’ami to jednak w pierwszą noc w domu czyli 2 noc po operacji nie obyło się bez tabletki. Jednak każdy następny dzień był do wytrzymania (głównie siedzenie z nogą trzymaną w poziomie) następne noce obyły się bez tabletek.
Pierwsza kontrola pooperacyjna odbyła się tydzień po operacji na której lekarz zdjął szwy. Wiedząc już wtedy, iż przecięto mi troczki spytałem lekarza czy przecięcie takie nie objawi się teraz spadkiem stabilności kolana, czy sama rzepka nie będzie teraz w jakiś sposób „uciekać” lub być luźna – w odpowiedzi dostawałem pewne zdania iż nie ma takiej możliwości.
Po zapytaniu czy kolano mogę umyć pod wodą lekarz zasygnalizował ze mogę to zrobić bez żadnych obaw, a za tydzień mogę się wybrać nawet na basen. Odebrałem to oczywiście z uśmiechem na twarzy chodź sam lekarz był śmiertelnie poważny mimo to uznałem ze basen sobie na razie odpuszczę…
Obrzęk w kolanie nadal się utrzymywał chodź minimalnie już mniejszy. Następną kontrole lekarz wyznaczył za miesiąc czyli na polówkę maja 2009. Przez ten czas obrzęk kolana dalej się zmniejszał. Przy każdej okazji wykonywałem okłady chłodzące (warto zaopatrzyć się w aptece w żelowe okłady chłodzące) gdyż kolano co dzień po najmniejszym ruchu było (jest) mocno ciepłe . Przez kolejne 15 dni po operacji trzeba się również kłuć igłą w okolice pępka zażywając clexane (lek przeciwzakrzepowy) czynność jednak ta jest praktycznie bezbolesna i bezproblemowa, igiełka jest malutka.
Z tygodnia na tydzień zaczął powoli zwiększać się zakres ruchu nogi czyli zgięcia w kolanie. Po miesiącu było to około 90 stopni jednak odbywało się to nadal ze sporym bólem więc w każdym momencie podczas siedzenia starałem się trzymać nogę w wyproście. O obciążeniu jednak nie było mowy. Zwykłe próby postawienia środka ciężkości ciała na chorej nodze kończyło się momentalnym bólem, wiec o chodzenie bez kul można było pomarzyć. Na plus zauważyłem brak pieczenia pod rzepką (dziś wiem, że było ono spowodowane brakiem ruszania kolanem).
Chcąc odciążyć chora nogę podczas chodzenia – stawiając wiec każdym krokiem (kule>noga zdrowa>kule>noga zdrowa tak wyglądało chodzenie) ciężar ciała na nodze zdrowej po około miesiącu zdrową prawą nogę mocno nadwyrężyłem. Podczas brania prysznica stojąc na zdrowej prawej nodze – coś jak by nagle się naciągnęło i odczułem nagły spadek siły (w ciągu następnych 2-3 tygodniach objawiało się to tym iż po paru krokach czułem w nodze zdrowej jak bym wykonał serie 100 przysiadów) musiałem więc zmniejszyć chodzenie praktycznie do zera tak aby szybko reaktywować prawą „zdrową” nogę. Zacząłem więc silniej używać barków podczas chodzenia o kulach tak by ciężar ciała cały czas był kontrolą barków a jak najmniej kolan.
Przyszedł czas 2 kontroli. Lekarzowi powiedziałem, że operowanego kolana nadal nie mogę całkowicie wyprostować, ale póki co nie odczuwam pieczenia pod rzepką. Po oglądnięciu kolana lekarz stwierdził iż nie ma potrzeby robić punkcji (chodź kolano do dziś nie ma „zdrowych” normalnych rozmiarów), na monitorze USG pokazał mi przecięte troczki oraz wspomniał, iż mogą mnie boleć gdyż przecięcie troczków to również minimalne przycięcie mięsni.
Co do prawej nadwyrężonej nogi powiedział by się na razie tym nie przejmować. Następna wizyta wyznaczona za kolejny miesiąc.
Powoli zaczynałem „uczyć się” stać na nodze operowanej, nie było to łatwe gdyz kolano calkowicie nie dawało sie jeszcze wyprostować i kazda próba stawania czyli obciązenia kolana kończyła sie ogromnym bólem . Próba chodzenie natomiast bez kól i podczas robienia kroku czyli jeszcze większego obciązenia kolana siłą nacisku o podłoge - objawiało sie tym jak by ktoś od środka wiercił mi dziure w rzepce - czuć potężne ukłucie i ból pod samą rzepką oraz w miejscu gdzie kończy się rzepka a znajduje się ścięgno łączące rzepkę z kością piszczelową czyli nie samo ścięgno ale pod nim promieniujące bardziej od rzepki. Ciężko więc rehabilitować mięsień czworogłowy gdyż po prostu czuć potworny ból. Postanowiłem dać kolanowi jeszcze trochę czasu. Niestety w następnych tygodniach zacząłem odczuwać bóle w okolicach barku prawego (zaczynał się właśnie 3 miesiąc chodzenia o kulach) na tyle mocne, że kłopotem zaczynało być dla mnie samo chodzenie o kuli (do dziś pisząc to 1 lipca czuje spory ból w momencie otwierania (pchania) drzwi lub pchania czegokolwiek).
Zacząłem się więc ograniczać praktycznie wyłącznie do siedzenia, chodź nie przychodzi to łatwo gdyż trzeba wychodzić chodźmy po zakupy.

C.D.N.